Catrice Welcome to Las Vegas Eyeliner, Bell Glam Star błyszczyk

Catrice Welcome to Las Vegas Eyeliner, Bell Glam Star błyszczyk

Cześć Dziewczyny. Ostatnia limitowanka Catrice rozeszła się w takim tempie, że niestety w żadnej Naturze nie mogłam już zdobyć pudru rozświetlającego w przepięknym opakowaniu przypominającym starodawne perfumy. Piękna pompka tak mnie urzekła, że zjeździłam pobliskie miejscowości w jego poszukiwaniu i nic :( Jestem tym bardzo zniesmaczona, ale może niedługo Essence zdubluje teki design :)

 Limitowana Welcome To Las Vegas jest bardzo udana- wspomniany rozświetlacz w "perfumie",  przepiękny puder transparentny z wizerunkiem kobiety, lip tinty - dość trwałe, cienie, które akurat mnie nie interesowały jak i lakiery. Gdyby nie kolory lip tintów - czerwienie, których nie używam sama osobiście, jak i nie maluję często klientek takimi kolorami, to skusiłabym się na nie Niestety nie pasują mi ciemne usta, sama z resztą najlepiej czuję się w jasnych typu nude.

Udało mi się zakupić fenomenalny eyeliner Welcome To LasVegas! Czerń ze złotymi pryzmatami. Właściwie nie jest to czysta czerń, raczej bardzo ciemny grafit. Rozświetlenie jest przepiękne i dyskretne. Nie zdarzyło mi się osypywanie drobinek, blaknięcie, rozmazywanie, czy rozpływanie eyelinera. Wręcz przeciwnie- trwałość jest powalająca, co prawda nie można mówić tutaj o wodoodporności jednak kreseczka namalowana tym produktem jakby zastyga, tworząc swoistą "skorupkę" super trwałą. Łzy nie są przeszkodą dla tego linerka. Wypróbowałam go również na fitnesie i naprawdę pot, a nawet przetarcie niedbałe twarzy nie narusza makijażu!

Zmywanie jest przedziwne i nie wiem czy wszystkie eyelinery Catrice tak się zmywają czy tylko ten z limitowanej edycji. Podczas usuwania makijażu kreseczka tak jakby odrywała się i zmywała częsciami- świadczy to też o jej trwałości. Z pewnością wypróbuję inne linerki i ocenię ich jakość w porównaniu do tego.

Aplikacja jest prosta, a końcówka w formie kałamarza ułatwia ładnie wyprowadzić kreseczkę cienką czy też grubszą. Dwie warstwy dają mocniejszy, ciemniejszy efekt. Próbowałam również nakładać go na typowy czarny liner i również napigmentowanie się pogłębia. na trwałości wówczas nie traci. Przepięknie wygląda w świetle sztucznym ciepłym. Na pewno ładnie będzie się prezentować w słońcu, jednak niestety tego nie było mi dane zobaczyć.

Eyeliner naprawdę bardzo udany pod względem kolorystycznym, trwałości i komfortu aplikacji i jeśli macie okazję nadal go zdobyć to zachęcam!

Powróciłam ponownie do błyszczyków Bell. Mam trzy kolory- chłodny i ciepły róż oraz beżowy, typowy nudziak. 21, 22, 23 .  Błyszczydła naprawdę udane, a zapach rzuca się na pierwszy plan- guma do żucia :) I choć na zapachy tak nie "lecę" to ten mnie urzeka :) Delikatne mrowienie ma powiększać wargi, jednak wiadomo- gdyby takie powiększenie miało miejsce w pomadkach i błyszczykach nie stałybyśmy w kolejce do dermatologa po większe usta :) Jednakże efekt miły i przyjemny, a powiększenie to uzyskujemy poprzez połysk- po prostu.

Tradycyjna gąbeczka, nakładająca dość sporą ilosć produktu, ładnie go rozprowadza i wygładza wargi. Konsystencja jest miła i nie podkreśla ewentualnych suchości czy tekstury warg zwłaszcza kolor 21. Trwałość nie jest powalająca- jak to błyszczyków, ale też nie schodzi w jakimś zastraszająco szybkim tempie.

Kolory są przy pierwszej warstwie bardziej transparentne, a kremowe wykończenie uzyskamy raczej przy dwóch aplikacjach- nie wiem jak pozostałe kolory. Połysk jest bardzo ładny - kremowy. Wydajność duża a cena niewielka, teraz do nich znów wróciłam. Przepiękny kolor uzyskuję mieszając chłodny róż z mlecznym :)

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl