Ciasno mi :)

Ciasno mi :)

Zrobiłam się duża i okrągła, poważnie :)

Ciuchy są na mnie za ciasne. Łóżko jest dla mnie za ciasne.

Nie jestem w stanie zobaczyć mojego pępka, a paznokcie będzie mi obcinał Kocurzasty :)

A ostatnio.... nie zmieściłam się w drzwiach. Były drzwi (otwarte), była ściana i byłam ja. No i zamiast w drzwi... weszłam w ścianę. Dobrze, że sobie guza nie nabiłam:)

A tu jeszcze półtora miesiąca, więc zachodzi uzasadniona obawa, że będę jeszcze większa, jeszcze bardziej piłkowata i będzie mi jeszcze ciaśniej. A wiecie, co mi najbardziej doskwiera?

Żołądek! Bo ja sobie przecież tak lubię pojeść, a teraz ledwie zjem kanapkę - już jestem pełna. Bo żołądek też jest za ciasny :)

Kocurzasty w pracy, zwierzęta na wieży z pościeli, a ja muszę za chwilę zabrać się za pranie. Pogoda nie zachęca, ale wyjścia nie ma, uzbierało się tego trochę, samo się nie wypierze... I tak mam rewelacyjnie z teściową, bo bierze ode mnie wszystkie najcięższe rzeczy jak kurtki, grube bluzy Kocurzastego i pierze u siebie. My nie mamy wirówki więc by potem dwa tygodnie schło, a u niej schnie raz-dwa. Tyle, że też nie chcemy jej za bardzo obciążać... bo ona z kolei ma prania w domu z siebie, trzech chłopów i Królewny...

Ale od czasu do czasu jej coś podrzucamy, byle nie za często.

W sobotę nas odwiedziła, załapała się na racuchy z jabłkami i trochę plotek. A wczoraj dzwoni, że w nocy dostała zapalenia żyły, była u lekarza i w rezultacie dostała dwadzieścia zastrzyków w brzuch i dwa tygodnie zwolnienia. Oj, oj, oj... Aż mnie samą zabolało, jak o tym usłyszałam. Oczywiście ma się oszczędzać... i oczywiście tego nie robi. Kazałam jej wyłożyć się na wersalce, kazać sobie zrobić herbatki i oglądać telewizję, ale ona tylko się roześmiała. Obiad się sam nie ugotuje, dom się nie posprząta, pranie nie wypierze... a u teściowej w domu teraz szpital przecież. Na zwolnieniu Młody, Królewna i teściowa właśnie. Oczywiście oni wyłożeni w łóżeczku, a teściowa harata po domu. Kiedyś mnie trafi...

A ja też się zrobiłam wygodna. :)

Codziennie sprzątam szybko przed południem, palę w piecu, zmywam naczynia, no robię wszystko co mam do zrobienia... a popołudniu wykładam się na godzinkę lub dwie sjesty;) Śpimy sobie z pieskami do szesnastej gdzieś, wstajemy i gotujemy obiadek na godzinę powrotu Kocurzastego :) Ogólnie popołudniu to już nic cięższego nie robię, bo obiadek to czysta przyjemność. Z racji, że jadamy późno to gotuję na jedno danie, żeby się nie zapychać na noc.

I wiecie co? Zaczęłam lepiej sypiać.

A Kocurzasty chory... gardło go boli, teraz ja czekam jak przelezie na mnie, ale na razie odpukać spokój. I lepiej niech tak zostanie :)

ps. Maskotek uzbierali kibice ponad 2000, ale niestety część z nich nie była nowa i się nie nadawała. Ale i tak po selekcji zostało ponad tysiąc, więc się któreś dziecko ucieszy... :)

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl