134. W rytmie hip-hopu, reż. Thomas Carter

134. W rytmie hip-hopu, reż. Thomas Carter

Oryginalny tytuł: Save the Last DanceSeria: W rytmie hip-hopu #1Reżyseria: Thomas CarterScenariusz: Cheryl Edwards, Duane AdlerZdjęcia: Robert A. Hudecek, Robbie GreenbergMuzyka: Ice Cube, Snoop Dogg, Mark IshamKraj: USAGatunek: DramatPremiera światowa: 09 stycznia 2001Premiera polska: 25 maja 2001Obsada: Julia Stiles, Sean Patrick Thomas, Kerry Washington, Fredro Starr, Bianca Lawson, Terry Kinney

    Podczas jednego z przesłuchań do szkoły baletowej Julliard, matka Sarah

ginie w wypadku samochodowym. Dziewczyna zmuszona jest wyjechać do

Chicago, gdzie mieszka jej ojciec. Trudno jest jej się pozbierać po

stracie, na domiar złego nie może się wkręcić w towarzystwo. Pewnego

dnia wszystko się zmienia i poznaje Chanielle. Następnego wieczoru idzie

do klubu "Steps" gdzie tańczy z bratem Chanielle, Derekiem. Między Sarą

a nim szybko nawiązuje się specjalna więź. Stają się sobie coraz bliżsi

i Derek pomaga Sarze przygotować się do kolejnego przesłuchania w

Julliard.   

Wiele jest filmów o podobnej tematyce. Właściwie to film miesza kilka

filmów. Filmów o miłości dwóch osób z dwóch odmiennych sobie ras, oraz

filmów o tańcu ;) który łączy. To połączenie wyszło tutaj niesamowicie. Pomysł

jest świetny. Film w ogóle nie nudzi. Jest to film taki typowo

młodzieżowy. Młodzieżowa muzyka, młodzi ludzie oraz ich problemy i

pasje. Głównym przesłaniem filmu jest jednak walka o to czego pragniemy,

walka o nasze marzenia. Tutaj sprawdza się powiedzenie "Chcieć to móc",

ale niestety trzeba się starać.     Film przede wszystkim o

miłości. Zaczyna sie niewinnie i przeradza się w silną więź, w miłość,

która wzrusza, cieszy i wywołuje łzy. Mój ulubiony tekst w filmie to

tekst Malakaia "Ty jesteś jak mleko, on jak olej. Tego nie da się

zmieszać". Bardzo typowe. Nie wiem jak to jest, ale w większościach

krajów mają problem z tym, że czarni mężczyźni spotykają się z białymi

kobietami i na odwrót. Czy to nie jest bezsens? Ja osobiście kiedyś

korespondowałam z Murzynem i gdyby nie fakt, że mieszka tak daleko, bo

aż w Holandii to może coś z tego by było ;P Mnie tam się podobają

Murzyni, widać to w mojej fascynacji bohaterami ;P Ulubionym fragmentem z

tej kategorii jest oczywiście scena w metrze, gdy Sarah klei się do

Dereka na oczach oburzonej starszej kobiety :D Bawi mnie on niesamowicie

:D    Najważniejszą jednak atrakcją filmu jest taniec. Wypady do

klubu, ćwiczenia. Mnie oczywiście najbardziej podoba się efekt końcowy

tych ćwiczeń, czyli przesłuchanie w Julliard. Oczywiście prawie się

popłakałam z zachwytu. Oglądałam ten film już tyle razy, a tak mnie

porusza za każdym razem. Świetna muzyka i świetny układ.   

Oczywiście najbardziej poruszającą sceną, w filmie jest początek. Gdy

spotykamy Sarah w pociągu do Chicago i zapytana przez pewną kobietę o to

czy tańczyła w balecie wracamy wspomnieniami do tragicznych wydarzeń.    

Gra aktorska w tym filmie na poziomie. Najbardziej podobał mi się

Derek, czyli Sean Patrick Thomas, którego zaczęłam uwielbiać po tym

filmie. Jego czarujący uśmiech i zawziętość. Po prostu był świetny. Inną

postacią, która mi się podobała był Malakai. Naprawdę mroczny typ.

Szkoda, że życie jakie prowadził dotychczas niczego go nie nauczyło.    

Film bardzo mi się podobał. Wszystko wspaniale współgra. Miłość, hip

hop, taniec :) wszystko czego potrzebuję :) Tak jak Dirty Dancing tylko,

że w innych rytmach hihi :D

www.haluksy.biz www.wiekannmanschnellabnehmen.eu www.celulit.com.pl